Wyzwolenie obozu

Gdy 5 maja 1945 roku armia amerykańska dotarła do obozu Mauthausen, zastała sterty trupów oraz tysiące osłabionych więźniów, z których wielu zmarło w krótkim czasie po wyzwoleniu.

Wejście do sztolni „Bergkristall” po wyzwoleniuobozu w 1945 roku

W ostatnich miesiącach wojny w kompleksie obozowym zapanował kompletny chaos. Wiosną 1945 roku nastąpiła likwidacja licznych, mniejszych podobozów, które znalazły się blisko linii frontu. A pracujących w nich więźniów ewakuowano do obozu głównego w tzw. marszach śmierci. Trwały one czasem kilkanaście dni, a kolumnę więźniów zamykało zwykle komando likwidacyjne SS. Niezdolni do marszu, wyczerpani, chorzy albo próbujący ucieczki byli na miejscu rozstrzeliwani. Obowiązywał rozkaz komendanta obozu, by żaden żywy więzień nie dostał się w ręce wroga.

„SS opuszcza lager Gusen”

W obozie głównym panował niezwykły chaos. Był on przepełniony a ludzie umierali masowo na skutek chorób, mrozu i straszliwego głodu. Mimo tego SS nie zaprzestało systematycznego mordowania. Komora gazowa pracowała do 28 kwietnia. Równocześnie zaczęto zacierać ślady zbrodni – palono kartoteki więźniarskie, niszczono dokumenty obozowe, zdemontowano instalację do gazowania. 2 maja zamordowano członków komand obsługujących krematoria w Mauthausen i Gusen, planowano również zamknięcie więźniów w sztolniach wydrążonych przez nich uprzednio w skałach i wysadzenie ich w powietrze. W sumie w ciągu kilku ostatnich miesięcy istnienia obozu, między zimą 1944/45 a wyzwoleniem w maju 1945, życie straciło około 45 tysięcy więźniów. To niemal połowa wszystkich ofiar funkcjonującego przez siedem lat systemu obozów Mauthausen.

Załoga obozowa również przygotowywała się do opuszczenia a raczej ucieczki z obozu. Na masową skalę pakowali i wywozili zgromadzone podczas służby w obozie dobra, należące do ofiar.