Piosenki i muzyka

Władysław Cebulski, sportowiec, piłkarz. Rys. M Łando, Gusen 1944

Muzyka, a szczególnie pieśni były również sposobem na wyrażanie swoich uczuć oraz źródłem psychicznego oporu przeciw zniewoleniu. Skomponowane przez więźniów pieśni towarzyszyły im w drodze do pracy bądź też śpiewali je w tzw. czasie wolnym. Muzyka stanowiła oprawę Świat Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy, na obchody których strażnicy „przymykali oko“.


„Wigilia, której nigdy nie zapomnę. Przedstawiciele różnych narodowości zebrali się po kryjomu na jednym z bloków. Ustawiliśmy wartę, żeby esesmani nas nie zaskoczyli. Blokowy, Niemiec, zgodził się na spotkanie, to był wierzący, dobry człowiek. Daliśmy mu za to papierosy. Przygotowaliśmy różne kolędy, na stole leżał kawałek czarnego chleba. I zaczęło się. Najpierw Stille Nacht, heilige Nacht. Potem Bóg priedwiecznyj narodiłsia. Koledzy zrobili chórek i zaczęli śpiewać: Bóg się rodzi, moc truchleje… Zaczęliśmy się dzielić chlebem. Mówimy, że matka Polka przysłała go synowi i my wszyscy, więźniowie różnych narodowości, dzisiaj połamiemy się tym chlebem, bo przecież tworzymy jedną ludzką rodzinę. Wszyscy sobie pomagajmy, żebyśmy wrócili do swoich krajów żeby nigdy to się nie powtórzyło, żebyśmy żyli w zgodzie, przyjaźni. To było coś, łzy szły do oczu. I myśmy się tym kawałkiem chleba przełamali. Nie zapomnę, że każda z narodowości chciała się popisać. Śpiewał Czech, śpiewał Jugosłowianin… Fałszował, ale się starał. To był niezapomniany wieczór.”

(Wacław Milke, Gusen I)


Z drugiej strony władze obozowe wyraziły zgodę na powstanie małej orkiestry, zlecano również komponowanie utworów, które miały uświetniać różnego rodzaju uroczystości oficjalne w obozie, bądź umilać czas wolny załogi.

„W bloku obok była grupa warszawiaków [….] i była orkiestra nazywała się „Cała Warszawa”. Na bębnie mieli to napisane i była tam narysowana Myszka Miki i Syrenka. Chodzili po blokach i jak blokowy czy jakiś inny urządzał imieniny albo inną fetę, to wtedy grali. Dostawali za to jeść, pić, przemycano im nawet wódkę przez cywilnych pracowników.“
(Wacław Wilk-Wilczyński, Gusen I, 1944-45)


Niektóre z potajemnie skomponowanych pieśni przetrwały do dziś. Przykładem takim jest „Marsz Gusenowski”,wykonywany po wojnie przez znanego warszawskiego barda Stanisława Grzesiuka.